19 września 2012

Farba farba!

Od dłuższego czasu kusiło mnie farbowanie włóczki, którego cudne przykłady widziałam na blogach - zwłaszcza na http://haft.blox.pl
A że dusza ma rogata, uznałam że warto będzie złamać wszystkie reguły, bo a nuż coś ciekawego z tego wyjdzie. Moja ciekawość kiedyś zaprowadzi mnie do wioski ludożerców, tym razem skończyło się tylko na potwierdzeniu, że czasem warto słuchać bardziej doświadczonych...

Tak więc oto włóczka:

Mieszanka 60% wełny merino i 40% akrylu. I ten nieszczęsny akryl zadecydował o porażce eksperymentu...  Ale nie wyprzedzajmy wypadków.

Włóczkę przewinęłam przy zastosowaniu profesjonalnego motowidła firmy Regina: (notka sponsorowana oczywiście!)

Następnie wymoczona w wodzie z mydlinami, i ułożona na folii aluminiowej - co stanowiło kolejne odchylenie, diabli wiedzą jak to z farbami zareagowało, a coś mi się wydaje że konkretnie.
Wymieszałam farbki DO PISANEK (pozdro) z wrzątkiem:

I łyżeczką dziabałam na włóczkę, paskudząc całą kuchnię:


Następnie wpakowałam do garnka do gotowania na parze, i w ten sposób gotowałam przez 15 minut. Wyciągnęłam, wypłukałam w wodzie a następnie w wodzie z octem, pozostawiłam do wyschnięcia i przewinęłam w kłębek.
Powstało coś takiego:


I przyznam szczerze, aparat kłamie. Nie widać brązowawych tonów (trochę lepiej na zdjęciu niżej, ale to wciąż nie to).
Gdyby takie coś wyszło komuś innemu, zyskałoby pewnie jakąś poetycką nazwę, i poszło za ciężką kasę. Ja nazwałabym to "Sobotni Poranek", pod warunkiem, że w piątkowy wieczór piło się piwo, drineczki z blue curacao i sporo zacnej polskiej wódeczki. Wyborowa mieszanka, drodzy czytelnicy - doceńcie starania by nie ożyć słowa "rzygi".


Kolor kolorem, gorzej z tym co stało się z włóczką. W wyglądzie jeszcze jako tako, ale w dotyku gładziutkie i przyjemne merino zmieniło się w szorstki, paskudny akryl najgorszego sortu, nitka jest nierówna, jakby pognieciona, i kompletnie do niczego się nie nadaje. Na próbce chciałam zobaczyć jak wygląda oryginalna włóczka w porównaniu - nie widać, ale uwierzcie, jest różnica.

Cóż, kolejne podejście będzie już z 100% wełną, i z folią spożywczą zamiast aluminiowej. Za to na pewno będzie, bo zabawa przednia - zwłaszcza czyszczenie blatów po niebieskim barwniku :)

1 komentarz:

  1. Nie specjalizuję się w farbowaniu włóczek ale wydaje mi się , że wełny mają taką farbę w której nie gotuje się jej tylko moczy. Może to było powodem zniszczenia. Pozdrawiam i życzę powodzenia w farbowaniu.

    OdpowiedzUsuń